Wita się z Wami kolejna włosomaniaczka i kosmetykomaniaczka. Moje maniactwo trwa już prawie 2 lata, od maja 2013. Postanowiłam więc założyć bloga, aby podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami, recenzjami i efektami. Mam nadzieję, że części z Was się to przyda i pomoże w ewentualnych przyszłych zakupach.
Zaczęło się od mojej miłości do kosmetyków włosowych. Oczywiście, jak większość początkujących włosomaniaczek zaczynałam od bloga Anwen, przeczytałam każdy post, spróbowałam chyba wszystkiego, eksperymentowałam w ramach moich możliwości finansowych. Raz kończyło się to lepiej, zwykle jednak gorzej. Zrozumiałam, że muszę sama nauczyć się potrzeb moich włosów, nikt mi nie poda na talerzu gotowego przepisu, na efekt photoshopa na głowie. Takie były początki:
To były jeszcze czasy nieudolnego eksperymentowania. Efekty widać - włosy tak suche, że sterczały na wszystkie strony, końcówki wyglądające jak rozjaśnione. Nie popełnijcie moich błędów. Na suchych, zniszczonych włosach na samym początku pielęgnacji odpuśćcie sobie laminowanie, aloes, naftę. Oczywiście nie wszystkie włosy zareagują źle, ale różnica jest ogromna, gdy używałam tego na początku, a teraz, gdy moje włosy są już w dobrej kondycji:
Wiem, że nie będę oryginalna, że pewnie słyszałyście to milion razy, ale powtórzę - oleje, oleje, oleje! One są w największym stopniu odpowiedzialne za poprawę stanu moich włosów. Olejowałam kiedy tylko mogłam, w większości przed każdym myciem, dodawałam olej do każdej maski, łyżkę lub więcej. Cały czas będę truć do mojej olejowej miłości :)
W przyszłości na pewno opiszę w całości moją włosową historię, jak również konkrety mojej pielęgnacji włosów, twarzy, ciała.
A jak Wy dbacie o włosy? :)

Piękne masz włosy :)
OdpowiedzUsuń