Dzisiaj trochę o metodzie, która podbiła moje serce w zeszłym roku. Tak samo jak połowy internetu :) Mowa oczywiście o OCM - metodzie oczyszczania olejem. Jak to działa, jakie efekty przyniosło na mojej skórze, dlaczego zrezygnowałam, dlaczego wracam, jak wykonuję? Zapraszam do czytania.
Najpierw posłużę się krótkim opisem z Wizażu:
"Metoda czyszczenia olejem(The Oil Cleansing Method) opiera się na zasadzie "tłuszcz rozpuszcza tłuszcz", czyli w tym wypadku odpowiednia mieszanina olejów miesza się z nadmiarem sebum wytworzonym przez skórę, a następnie jest razem z nim zmywana. Metoda powoduje oczyszczenie się porów skóry, polepszenie krążenia podskórnego oraz uregulowanie wytwarzania sebum. "
Myślę, że nie muszę przedstawiać całej teorii, sposobów, rodzajów olei, bo na polskich blogach było to już tyle razy przerabiane, że wystarczy wpisać hasło w google i mamy opisane wszystko krok po kroku. Nie chcę się powtarzać.
Skoro ta metoda jest taka świetna i w ogóle, to dlaczego z niej zrezygnowałam?
W zeszłym roku stosowałam OCM przez 2 miesiące. Na początku miałam drobny wysyp, lecz było to raptem kilka krostek, nic strasznego, szybko zniknęły. Zauważyłam, że przestały mnie atakować suche skórki z każdego zakamarka twarzy, skóra była milutka w dotyku, nawilżona. Wyrównał mi się koloryt, zniknęły zaczerwienienia, z którymi bezskutecznie chciałam walczyć korektorem. Pory były oczyszczone i dużo mniej widoczne. Ogólnie cera wyglądała na bardziej promienną i wypoczętą. Ograniczyło się przetłuszczanie!
Jednak uznałam, że metoda jest dla mnie zbyt czasochłonna, zwłaszcza, że wieczorami po prostu padam i nie lubię sterczeć w łazience przez pół godziny, żeby się dokładnie umyć. A wiadomo, że czasu trochę schodzi, zwłaszcza na "parówkach". Drugim powodem był fakt, że zrezygnowałam z używania podkładu, to stwierdziłam, że nie potrzebuję tak dokładnego demakijażu i wystarczy mydełko aleppo.
Wracam do podkładu, wracam też do OCM :) Teraz krótko o moim wykonaniu:
1. Zmywam oczy płynem micelarnym - wiem, że wiele dziewczyn jest zadowolonych ze zmywania olejem makijażu oczu, bo faktycznie, jest to wygodne, nawet wodoodporny tusz bez problemu schodził, nie musiałam niczego trzeć. Miałam jednak kłopot w postaci łzawienia oczu, nawet mnie nie szczypały, ale po prostu nie mogłam pohamować potoku łez :) Książka w łóżku przed spaniem - mogłam zapomnieć.
2. Nakładam olej na zwilżoną wodą skórę (2 pompki - używam opakowania z pompką z Rossmanna), masuję dokładnie przez około 40 sekund.
3. Wycieram delikatnie twarz ściereczką z mikrofibry.
4. Nakładam kolejną pompkę oleju na skórę, masuję przez chwilę.
5. Moczę ściereczkę w gorącej wodzie, przykładam na twarz na 30 sekund, wycieram.
6. Kolejna pompka, już bez masażu.
7. Powtarzam punkt 5 dwa razy, dopiero potem wycieram.
8. Płukam skórę zimną wodą, żeby zamknąć pory.
Do mojej mieszanki używam 20% oleju rycynowego i 80% oleju z pestek winogron (mam cerę mieszaną, przetłuszczającą się na czole, nosie i pod oczami)
Mam nadzieję, że efekty znów będą spektakularne :)
Jakie macie opinie o OCM?










